aaa4 |
|
|
|
Dołączył: 03 Sty 2017 |
Posty: 4 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
-Och, tak; powodzie, i nie tylko - odparl nieco zbyt pospiesznie i, odwrociwszy sie, przylaczyl sie do toczacej sie pod jego bokiem rozmowy.-Wybacz mi, pani, lecz czy moglabys powiedziec mi jakie sa ceny na zboze po drugiej stronie granicy? - Wysoki, chudy kupiec usadowil sie pomiedzy Talia a jej pierwszym rozmowca. Postapilaby bardzo opryskliwie, gdyby go zlekcewazyla. Kupiec zalal ja prawdziwa lawina pytan, wiec sama nie mogla juz o nic zapytac. W koncu znudzilo jej sie to i dala znak Krisowi, ze gotowa jest do opuszczenia izby.
Kiedy Kris ziewnal, oswiadczajac, ze jest znuzony i wstal, by udac sie do swojej izby, Talia podazyla za nim. Rozmieszczone wzdluz scian izdebki goscinne przypominaly wygladem cele zakonnikow; nie bylo w nich ani kominkow, ani okien - powietrze dostawalo sie do srodka przez znajdujace sie pod sufitem szczeliny. Przekrecajac klucz, Kris uniosl brew pytajaco, Talia kiwnela lekko glowa na znak, ze dowiedziala sie czegos interesujacego, gestem reki dajac do zrozumienia, ze porozmawiaja o tym pozniej.
Nawet w izbie bez okien Talia wiedziala, kiedy jest wschod slonca. Nie zdziwilo jej, ze Kris wyprzedzil ja na sniadaniu o kilka chwil. Poza nimi nikt nie drgnal. Nie zwracala uwagi najedzenie. Myslala, ze to jakis rodzaj owsianki z dodatkiem orzechow i grzybow - tak samo bez smaku, jak zjedzona wczoraj wieczerza.
-Stajenny osiodla Towarzyszy - powiedzial Kris pomiedzy jednym kesem |
|